Niektórzy w ogóle nie dążą do zbicia majątku, a jednak stają się nawet milionerami. Inni, natomiast całe życie pragną stać się bogaczami, nigdy tego nie osiągając. Czy wszystko zależy od nastawienia? Kaprysu losu? Inteligencji? Szczęścia? Może korzystanie ze swojej wiedzy, umiejętności i talentów prowadzi do wzbogacenia się i to z przyjemnością, natomiast praca wybrana jedynie przez wzgląd na pieniądze męczy i prowadzi do problemów zdrowotnych? Z drugiej zaś strony są przecież ludzie, których sensem życia są pieniądze i znajdują się w ich posiadaniu. Zatem wystarczy ciężko pracować i dążyć do celu, a konto samo się napełni? Mnóstwo ludzi z niższych warstw społecznych pracuje na kilka etatów, aby przeżyć. W takim razie czego brakuje tym ludziom? Dobrze płacących pracodawców? Czy bieda istnieje tylko po to byśmy mogli docenić bogactwo? Z kolei, czy pieniądze są na prawdę takie ważne? Oczywiście znamy powiedzenie: ,,Pieniądze szczęścia nie dają", ,,Pieniądze to nie wszystko", ,,Nie wszystko złoto, co się świeci". ale każdy dobrze wie, że pomagają w życiu, a wręcz zapewniają życie. Nie ma pieniędzy, nie ma na chleb, nie ma pokarmu, nie ma życia.
Pytanie: Jak znaleźć granicę, pomiędzy dążeniem do zapewnienia sobie i bliskim bezpieczeństwa i przyjemności, a bezsensowną desperacją???
Czy warto przejmować się brakiem środków na koncie? Przecież mogą wyniknąć naprawdę spore kłopoty, związane z brakiem środków, lecz z drugiej strony pieniądze zawsze da się zorganizować, przecież nie powinniśmy pozwolić, by pieniądze i dobra materialne przyćmiły nasze duchowe bogactwa.
UWAGA: To nie oznacza, że nie mamy płacić rachunków, czy opłat za parkowanie!!!
To oznacza: nie dajmy się zwariować i zakatować, jeśli stać nas na bochenek chleba i opłatę prądu/ gazu żeby zrobić sobie gorącą herbatę.
Cieszmy się tym, o mamy i nie żyjmy tym, co będziemy mieć, lub co chcielibyśmy posiadać, bo życie jest na to zdecydowanie za krótkie.
Pozdrawiam i życzę braku problemów finansowych i duchowych :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz